16 godzin seksualnego wyżycia Geralta

playZapewne jest to kwestia nowoczesnej strategii komunikacyjnej CD Projekt RED, a być może i dowód na totalne zbydlęcenie naszych czasów. Tu nawet nie chodzi o te nieszczęsne 16 godzin ekscesów seksualnych Geralta zarejestrowanych w sesji motion capture, ale raczej wyjaśnienia Damiena Monniera, jednego z projektantów Wiedzmina 3 na łamach Guardiana.

Przy okazji premiery każdej części Wiedźmina media prześcigają się w odmianie przez wszystkie przypadki zwrotu: dojrzała gra dla dorosłych graczy. Dotychczas tylko ostrożnie podejrzewałem, że jest to typowy zabieg PR-owy, który w zasadzie ma na celu przyciągnąć do gry nowych odbiorców. Pokazać niedowiarkom, że gra wideo nie jest produktem wyłącznie dla dzieci. Że owszem, kiedyś to może gry wideo były głupie i dziecinne, ale dziś to już się zmieniło. A już na pewno zmieniła to seria Wiedźmin. Dojrzała gra, z dojrzałą fabułą, dojrzałymi postaciami, koniecznością dokonywania dojrzałych i trudnych moralnie wyborów, skierowana do dojrzałych graczy, gdzie oprócz trupa, cyc ściele się gęsto.

w2To metodyczne stawianie na dojrzałość brzmiało cokolwiek podejrzanie, zwłaszcza że co bardziej spostrzegawczy zauważali niespecjalnie dojrzałe przejawy Wiedźminowej dojrzałości. Oto w pierwszej części gracze mogli gromadzić portrety roznegliżowanych pań, ofiar namiętnych podbojów erotycznych Geralta. W zasadzie nie wiem dlaczego i co to właściwie miało wspólnego z dojrzałością? Może wpisywało się jakoś w kult męskości i kolekcjonowanie zdjęć, pism, filmów czy jeszcze czego innego.

W drugiej części Wiedźmina o podtytule Zabójcy królów, seks w mniej lub bardziej apetycznej formie pojawiał się w zasadzie od samego początku gry. Jedna z bohaterek – to już czysty marketing – wystąpiła nawet w nagiej sesji dla magazynu Playboy. Dodajmy, że w swojej jak najbardziej niematerialnej, wirtualnej formie.

Skąd ta konieczność epatowania seksualnością? Odpowiedź sama ciśnie się na usta. Chodzi o zwyczajną promocję. Niemniej sposób argumentacji zarówno ze strony Damiena Monniera jak i dziennikarza Guardiana, Simona Parkina budzi co najmniej konsternację.

Według Monniera seks posłużył za ważny budulec fabularnej integralności i wiarygodności opowieści. Stał się ważnym dowodem trwałości i emocjonalnej głębi relacji łączącej Geralta z jedną z bohaterek.

wither2

“Sex is the quickest way in which to establish the relationship and provide a justification for the player to pursue this woman,” he continues (Monnier – przyp. JK). “We couldn’t just tell you to go find someone you don’t know or care about. It wouldn’t work.”

W wolnym tłumaczeniu: „Seks jest najszybszą drogą do ustanowienia związku i staje się uzasadnieniem dla gracza do wyruszania na poszukiwania tej kobiety” kontynuuje Monnier. „Nie mogliśmy powiedzieć graczowi by wyruszył szukać kogoś, kogo nie zna lub na kim mu nie zależy. To by nie zadziałało”.

Pozornie brzmi to bardzo dojrzale (uwaga – Wiedźmin 3 to dojrzała gra!) oto seks staje się spoiwem trwałości związku i ważnym elementem uzasadniającym emocjonalną więź między bohaterami.

Problemy zaczynają się, gdy uświadomimy sobie, że przecież mówimy o Gerlacie z Rivii. Nie ma potrzeby odwoływać się do pierwowzoru literackiego. Wystarczy wspomnieć przytoczone wyżej poprzednie części gry wideo. W nich to gracze zbierali erotyczne karty z kolejnych seksualnych podbojów Geralta. A to za przespanie się z jakąś nimfą, a to z spółkowanie z córką młynarza – słowem z poprzednich części gry wyłaniał się stosunkowo (sic!) jaskrawy przykład typowego „psa na baby”, który raczej nie przepuści okazji by wychędożyć bogu ducha winną wiejską dziewkę.

Trudno przejść do porządku dziennego nad faktem, że oto seks jest ważnym impulsem fabularnym dla bohatera, by ruszyć na poszukiwania ukochanej, skoro utrzymuje regularne stosunki seksualne ze znaczną częścią niewieściej populacji wiedźminowego świata. Tym razem – jak się okazuje – chodzi o seks, ale taki trochę inny seks. Tylko jaki? A może to znaczy, że Geralt oddając się uciechom cielesnym z każdą z postaci z poprzedniej części połączony jest tajemniczą nicią przeznaczenia i za każdą skoczy w ogień, bo seks z nią to ważny budulec związku i ważne uzasadnienie fabularne?

Dziennikarz Guardiana został przekonany. Simon Parkin zdaje się uwierzył w tę PR-ową ściemę (albo może sam ją współtworzy…). Oto bowiem w grach takich jak GTA seks jest mechaniczny, trzeba naciskać guziki odpowiadające za pchnięcia. Natomiast w Wiedźminie mamy trwałą relację opartą na zdrowym eksponowaniu wiedźmińskiej seksualności…

tris

Ale dziennikarz idzie dalej. Stwierdza, że seks ma znaczenie nie tylko z powyższych powodów. Wpływa on bowiem na spójność i wiarygodność przedstawionego w grze świata. Bowiem seks jest daleko bardziej naturalny niż przemoc. Jest częścią naszego życia i jako taki musi być też częścią wiarygodnej, wirtualnej opowieści jaka rozegra się z udziałem gracza w maju bieżącego roku.

Czy zatem filmy, książki czy wreszcie gry wideo, które nie eksponują seksualności jak nadrzędnego impulsu posuwającego (hmm) fabułę są niewiarygodnymi, niedojrzałymi utworami realizowanymi przez twórców o ciasnych, ograniczonych fałszywą wstydliwością umysłach? Czy rzeczywiście głębię i skomplikowanie relacji damsko-męskich można mierzyć ilością scen łóżkowych rozgrywających się na ekranie? Odpowiadajcie jak chcecie, ja chętnie obejrzę po raz kolejny Między słwami Sophii Coppoli…

Juliusz Konczalski

UWAGA: Zabrania się kopiowania/powielania tekstów, ich fragmentów, artykułów i opisów oraz pozostałych treści zawartych na tej stronie bez zgody autora.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s